Dlaczego redakcje i instytucje wybierają nasz przegląd
Nie chodzi o to, żeby mieć najwięcej materiałów. Chodzi o to, żeby decyzje podejmowane w samorządach i urzędach miały oparcie w tym, co rzeczywiście zapisano w uchwałach, protokołach i projektach ustaw.
Śledzimy dokument, nie nagłówek
Zanim coś trafi do druku, wracamy do treści uchwały, uzasadnienia i zapisu w Biuletynie Informacji Publicznej. Jeśli wersja w mediach społecznościowych różni się od opublikowanego tekstu, piszemy o tym wprost.
Trzy źródła albo wstrzymujemy tekst
Materiał o zmianach w prawie pracy czy budżecie gminy opiera się na dokumencie, komentarzu urzędu i rozmowie z osobą, której przepis dotyczy. Bez tego nie publikujemy, nawet jeśli temat jest nośny.
Piszemy dla czytelnika spoza administracji
Uchwała rady miasta bywa napisana językiem, którego nie da się czytać przy kawie. Rozkładamy ją na części: co zmienia, kogo dotyczy, od kiedy obowiązuje i gdzie złożyć odwołanie.
Reagujemy na lokalny kalendarz
Sesje rad, konsultacje społeczne, terminy składania uwag do projektów. Wiemy, że dla mieszkańca liczy się moment, w którym można jeszcze coś zmienić, a nie tydzień po uchwaleniu.
Felieton obok materiału informacyjnego
Opinia i informacja stoją u nas w osobnych miejscach. Czytelnik od razu widzi, czy ma przed sobą komentarz redakcji, czy zapis stanu faktycznego z odesłaniem do źródła.