Każdy tekst w Kurierze Obywatelskim przechodzi tę samą drogę: weryfikację źródeł, sprawdzenie dokumentów w BIP, komentarz redakcyjny i korektę. Poniżej opisujemy, jak wygląda ta kolejność i gdzie w procesie pojawiają się terminy, których nie da się przesunąć.
Każdy tekst w Kurierze Obywatelskim przechodzi tę samą drogę. Poniżej rozpisujemy ją etapami, z grubszym kalendarzem i tym, co w praktyce bywa najbardziej czasochłonne. Daty są orientacyjne, bo materiały śledcze rzadko mieszczą się w sztywnych ramach.
Punktem wyjścia jest sygnał od czytelnika, dokument z Biuletynu Informacji Publicznej albo notatka z posiedzenia komisji rady miasta. W ciągu pierwszych dni sprawdzamy, czy temat ma podstawę w źródłach i czy nie dubluje wcześniejszych publikacji. Ten etap zwykle zamyka się w jednym tygodniu roboczym.
Występujemy o uchwały, protokoły i korespondencję urzędową, a równolegle prosimy o stanowisko strony społecznej oraz przedstawicieli samorządu. Najdłużej trwa wymiana pism z instytucjami, które mają ustawowy termin odpowiedzi. Na tym etapie ustalamy też, czy potrzebne są nagrania z sesji.
Tekst trafia do redakcji prowadzącej, potem do osoby weryfikującej liczby, nazwiska i cytaty. Każdy przypis do aktu prawnego sprawdzamy w oryginalnym brzmieniu, nie w omówieniu. Jeśli w trakcie pracy pojawia się nowy wątek, wracamy do zbierania materiału, zamiast dopisywać go na wyczucie.
Materiał ukazuje się w wydaniu tygodniowym i w portalu, z datą oraz informacją o autorze. Jeżeli po publikacji wpłynie rzeczowa uwaga, dopisujemy sprostowanie w tym samym miejscu, bez cichej edycji. Zgłoszenia do kolejnych tematów przyjmujemy przez cały czas pod adresem redakcji.
Od pierwszego zgłoszenia czytelnika do publikacji w tygodniku mija zwykle kilka tygodni. Poniżej rozkładamy ten proces na etapy, żeby było jasne, co dzieje się z materiałem, kto go sprawdza i gdzie bywają opóźnienia.
Sygnał może przyjść z listu czytelnika, z protokołu sesji rady gminy albo z dokumentu, który ktoś przekazał do redakcji. Dyżurny dziennikarz sprawdza, czy sprawa mieści się w naszym zakresie: prawa obywatelskie, samorząd, prawo pracy. Jeśli temat jest zbyt wąski lub dotyczy sporu prywatnego, odsyłamy go z krótkim wyjaśnieniem.
Zbieramy uchwały, uzasadnienia, korespondencję urzędową i dane z Biuletynu Informacji Publicznej. Każdy fakt musi mieć przypis do konkretnego dokumentu lub rozmowy. Na tym etapie odpadają tezy, których nie da się potwierdzić w źródle pisanym, nawet jeśli brzmią wiarygodnie.
Prosimy o komentarz urzędników, radnych, przedstawicieli organizacji społecznych i mieszkańców. Każda strona dostaje szansę odniesienia się do zarzutów przed publikacją. Czasem to właśnie ta wymiana zmienia pierwotny kąt tekstu, bo pojawiają się nowe dokumenty albo inne wyjaśnienie sprawy.
Tekst przechodzi przez redaktora prowadzącego, który skraca, porządkuje i pilnuje, żeby nie mieszać faktów z opinią. Materiały dotykające ochrony dóbr osobistych albo postępowań sądowych czyta dodatkowo prawnik. Ten etap bywa najdłuższy, zwłaszcza gdy sprawa jest świeża i strony wciąż wymieniają pisma.
Tekst trafia do wydania papierowego i na stronę w tym samym tygodniu. Nie zamykamy tematu po druku: jeśli w parlamencie pojawi się nowelizacja albo rada miasta wróci do uchwały, wracamy do sprawy w kolejnych numerach. Czytelnicy piszą do nas z informacjami zwrotnymi, które często otwierają nowy wątek.
Nie każdy materiał kończy się publikacją. Zdarza się, że po weryfikacji temat okazuje się niepotwierdzony albo dotyczy sprawy, którą prowadzi już inna redakcja. Wtedy informujemy zgłaszającego, co dalej.
Zobacz też, jak wygląda nasza praca redakcyjna i skład zespołu oraz zakres tematyczny tygodnika.